Kopciuchom mówimy dość!
Ale co w zamian?

Zgodnie z „ustawą antysmogową”, do końca 2021 należy wymienić wszystkie kotły, które mają więcej niż 10 lat i nie posiadają tabliczki znamionowej. W Polsce wciąż dymi około 3 miliony „kopciuchów”, czyli prymitywnych i przestarzałych pieców węglowych.

Tak zwane kopciuchy odpowiadają za 87 procent emisji rakotwórczego benzopirenu. Na średnio 200 tysięcy pieców węglowych sprzedawanych co roku, aż 70 procent z nich stanowią „kopciuchy”. Kotły te nie spełniają żadnych norm emisyjnych, są bezklasowe i średnio emitują od 7 do 23 razy więcej pyłów w stosunku do nowoczesnych i sklasyfikowanych kotłów niskoemisyjnych. Stare piece nie pracują tak oszczędnie i wydajnie. Kotły bezklasowe osiągają sprawność na poziomie 60 procent. To oznacza, że wykorzystują efektywnie tylko 600 kilogramów węgla ze spalonej tony. Na ciepło marnuje się aż 400 kilogramów węgla. Zatem korzystanie z takich urządzeń nie opłaca się ani gospodarzowi, ani środowisku.

1 lipca 2018 roku wszedł w życie zakaz sprzedaży „kopciuchów”, czyli najtańszych, najgorszych i zatruwających powietrze kotłów niespełniających 5. klasy emisyjności. Warto dodać, że kocioł 5. klasy emituje ponad 90 procent mniej zanieczyszczeń niż kopciuch.

Można i warto skorzystać z dotacji na wymianę pieca. Wojewódzkie Fundusze Ochrony Środowiska wdrażają rządowy program „Czyste Powietrze”, który potrwa do 2029 roku. Program ten to szansa na wymianę przestarzałych źródeł ciepła w domach, a jego celem jest zmniejszenie lub uniknięcie emisji pyłów i innych zanieczyszczeń wprowadzanych do atmosfery głównie przez domy jednorodzinne.

Znamiennym jest fakt, że wymiana starych kopciuchów na nowoczesne kotły pozwala także na zaoszczędzenie mnóstwa czasu gospodarzom! Piece nowej technologii są praktycznie bezobsługowe!

Mamy zatem do wyboru: pompy ciepła, kolektory słoneczne, kotły elektryczne, kotły z paleniskiem retortowym, kotły gazowe i olejowe, kotły kondensacyjne – olejowe i gazowe, kotły zgazowujące drewno.

Możliwości jak widać jest wiele. Jednak okazuje się, że największy problem stanowi brak wiedzy, zwłaszcza wśród osób starszych. Czasem pomaga zwyczajna, sąsiedzka rozmowa i przedstawienie alternatyw. Warto, bo przecież wychodząc na spacer, wdychamy trujące opary z kominka tego sąsiada, z którym nie chce nam się porozmawiać…